Fotografia, Fotografia w blogosferze, Lifestyle

Make Photography Easier – recenzja książki

make photography easier

Kilka tygodni temu środowisko blogowe zelektryzowała wiadomość, że Kasia Tusk, autorka bloga Make Life Easier, planuje wydanie nowej książki. Najnowsza pozycja nie miała nawiązywać do Elementarza stylu, który odniósł sukces sprzedażowy, lecz do kolejnej wielkiej miłości blogerki – fotografii. Make Photography Easier spotkała się z natychmiastową krytyką, choć książka nawet jeszcze nie trafiła do druku (!), a wiele osób z branży odmawiało autorce prawa do wiedzy na temat tej dziedziny. Promujące książkę w pierwszych chwilach zdanie: „Trzeba wybrać miejsce, pomyśleć nad ujęciem i nacisnąć spust migawki”, choć niefortunne, nie wpłynęło jednak negatywnie na atmosferę oczekiwania na dzień premiery.

Styl zdjęć Kasi Tusk i jego fenomen zawsze mnie fascynowały. Fotografie te są bowiem pozornie zwyczajnymi kadrami dnia codziennego. (Świadomie pomijam zdjęcia stylizacji, ponieważ to nie ona staje wówczas za obiektywem). Wydają się one niemalże nietknięte postprodukcją (choć wprawne oko zauważy wcale niemałą obróbkę) i mają w sobie coś magnetycznego. Nostalgicznego. Powolnego. Ujęcia te to slow life w dobrym tego słowa znaczeniu. I być może chodzi o to, że zdjęcia robione przez Kasię są namacalne. Wydaje się, że każdy z nas jest w stanie takie zrobić, choć w rzeczywistości fotografia lifestyle’owa to jeden z najtrudniejszych tematów i by osiągnąć w nim wysoki poziom trzeba ogromu pracy i talentu.

Z tego, co zrozumiałam, Make Photography Easier miała być swoistym kompendium zawierającym odpowiedzi na najczęściej zadawane w komentarzach na blogu Kasi pytanie: jak robić takie zdjęcia? Zakupiłam ją, znudzona kolejnymi książkami, które po raz wtóry traktowały o zagadnieniach technicznych. Potrzebowałam podpowiedzi, jak skomponować właśnie proste lifestyle’owe kadry, które moich odbiorców złapałyby za serce. Miałam więc dość duże oczekiwania względem tej pozycji. Czy udało się jej je spełnić? O tym przeczytacie klikając dalej.

Oprawa wizualna

Nie można nie porównać Make Photography Easier do poprzedniej książki autorstwa Kasi. Elementarzu stylu nigdy nie przeczytałam, a jedynie przejrzałam i w mojej ocenie wydany był… ładniej. Mam na myśli tutaj nie tylko okładkę, a również czcionkę. Nie wiem czemu, ale wszystko, co kojarzy mi się ze słowem pisanym w kontekście bloga Make Life Easier zawsze jawiło mi się w serifie. Czcionki typu sans serif po prostu mi tu… nie pasują. Dodatkowo zauważyłam, że przynajmniej w moim egzemplarzu pierwsze kilkanaście nieparzystych stron wydrukowane jest… krzywo. I nie jest to w żadnej mierze wina autorki – dziwi jednak fakt, że nikt w trakcie druku nie wyłapał tego błędu.

Wszystko to ratują przepiękne zdjęcia, których jest naprawdę dużo, przez co książkę można wertować wte i wewte bez końca. Czuję tu jednak pewien dysonans, ponieważ została ona wydana w oparciu o doświadczenia fotograficzne autorki, podczas gdy spora ilość zdjęć przedstawia ją samą – czyli robiona była przez kogoś innego. Jak w Elementarzu stylu było to zrozumiałe, tak w Make Photography Easier to nie współgra i trochę traci na autentyczności.

Treść

Tekst napisany jest lekkim językiem i czyta się go szybko i przyjemnie. Książka podzielona jest na siedem rozdziałów, które poświęcone zostały poszczególnym aspektom fotografii lifestyle’owej. Dowiemy się więc jak wyglądać dobrze na zdjęciach, jak wykonywać ładne zdjęcia telefonem, czy w jaki sposób uwieczniać jedzenie. A także co zrobić, by nasze fotografie były pamiątką na dłużej oraz jak uwieczniać na nich bliskie osoby. Dla mnie najbardziej wartościowym rozdziałem był pierwszy – jak wykorzystać przestrzeń domową do robienia zdjęć..

Wszystko ładnie, miło, okraszone wspomnianymi już pięknymi fotografiami, ale podczas czytania, cichy głosik we mnie wciąż mówił:

” Zaraz zaraz… Gdzieś już to widziałam… „

Niestety, to wszystko już było – na wielu innych blogach. W formie lepszej, czytelniejszej, konkretniejszej – i darmowej. W Make Photography Easier brakuje mi konkretów i większej ilości przykładów, chociażby osobnego podrozdziału na temat aplikacji, których autorka używa do obróbki zdjęć na komputerze i na smartfonie, czy presetów, które najbardziej lubi. (Gdzieś tam małym druczkiem wspomniane jest VSCO i to by było na tyle.) Odnoszę wrażenie, że autorka chciała podzielić się swoimi tajnikami robienia zdjęć, ale – jak przystało na większość profesjonalnych fotografów – nie chciała powiedzieć za dużo. Ot, coś tam skubniemy, o coś zahaczymy, ale najważniejsze sekrety zostawię dla siebie.

Ten zabieg sprawdzi się u początkujących amatorów, ale zaawansowani szybko to przejrzą.

No właśnie, a jeśli już zahaczyłam o początkujących fotografów – nie jestem w stanie również przejść obojętnie nad stwierdzeniem, że od smartfona lepsze zdjęcia robi jedynie lustrzanka (Make Photography Easier, str. 105). Pomiędzy lustrzanką a smartfonem jest bowiem ogromna przepaść zapełniona przez inny sprzęt, znacznie bardziej nadający się dla ludzi zaczynających swój romans z fotografią – i który również ma możliwość ustawiania ISO, ekspozycji, czy GO… Na miejscu autorki, mając świadomość tego, jak duży wpływ mam na swoich czytelników, nigdy nie podjęłabym się tego, by wskazywać jedną i właściwą drogę.  Jeśli dodatkowo we wpisach na blogu oraz na wielu zdjęciach w książce prezentuje się aparat marki Olympus, bezlusterkowiec w systemie m4/3, to wychodzi to niezręcznie…

Zresztą, jeśli chodzi o sprzęt, który autorka wykorzystuje do fotografowania, to trochę się pogubiłam… Na niemalże wszystkich zdjęciach, na których występuje z aparatem, dzierży w rękach Olympusa OMD E-M1 pierwszej generacji. Czasem gdzieś tam w tle przewija się Olympus PEN-F. Jak się jednak okazuje, większość zdjęć robi Canonem 6D. Oczywiście, rozumiem, że współpraca z Olympusem (a taka wyraźnie jest akcentowana) obejmuje prawdopodobnie product placement, lecz potencjalne osoby, liczące się ze zdaniem autorki oraz planujące zakup sprzętu w oparciu o to, czego ona używa, mogą czuć się zdezorientowane. I oczywiście, Kasia nigdy nie zadeklarowała, że korzysta wyłącznie z systemu m4/3, ale takie założenie można by wysnuć i na jego podstawie oceniać możliwości aparatów marki Olympus.

Ja poczułam się wprowadzona w błąd – założyłam bowiem, że takiej jakości zdjęcia osiągnę własnie Olympusem OMD E-M1 i planowałam jego zakup, a może nawet pójście dalej i wybranie najpotężniejszego obecnie w tej stajni E-M1 mk II. Teraz już nie wiem, czy warto rozważać tę opcję. Pytanie, czy firmie Olympus o takie rezultaty chodziło?


To kupować, czy nie?

Na koniec chciałabym zaznaczyć jedno: fotografia „lifestyle’owa” jest ogromnie szerokim określeniem. Łączy w sobie każdy rodzaj fotografii: portrety, reportaż, plener, zdjęcia krajobrazowe. Normalnie, fotografowie specjalizują się w jednej z tych dziedzin. Kasia Tusk porwała się na naprawdę coś trudnego, bo niemożliwym jest napisać książkę, w której wyczerpująco obejmie się wszystkie. Trzeba mieć w sobie również sporo odwagi, by wystawić się na ocenę środowiska fotograficznego, które z zasady jest bardzo krytyczne. I za tę odwagę, Kasiu – czapki z głów.

Podsumowując, jako bardziej świadomy amator fotografii, po przeczytaniu tej pozycji poczułam niedosyt. Odniosłam wrażenie, że książka ta jedynie musnęła temat, który można by pogłębić i wyposażyć w dużo więcej informacji, i tajników. Jestem jednak przekonana, że osoby uwielbiające styl zdjęć Kasi, które do tej pory doświadczenie z fotografowaniem miały znikome, Make Photography Easier przypadnie do gustu i ujawni przed nimi kilka prostych zasad fotografowania. I w kontrze do całej recenzji nie powiem, że wydałam pieniądze w błoto. To jest bowiem ładna książka, która – tak jak Love x Style x Life Garance Doré – powinna stać się obowiązkową pozycją na półce każdej blogerki lifestyle’owej.

Ach, no i szkoda tylko, że na całą książkę jest chyba tylko jedno zdjęcie Pempuszki. To był cudowny kot.

P.S. Jestem świadoma tego, że tą recenzją mogę podpaść środowisku blogowemu, ale liczę na to, że Kasia – osoba, jak wierzę, inteligentna – potraktuje to jako konstruktywną krytykę, bo niczym innym ten wpis nie jest.

Zdjęcie główne wykonane smartfonem Sony Xperia Z5 compact i obrobione w mobilnej aplikacji Lightroom.

You Might Also Like

4 komentarze

  • Reply Asia 29 września 2017 at 10:29

    same konkrety 🙂 i opisałaś, to co czułam w stosunku do tej książki 🙂 ale kupię i tak 🙂

    • Reply Ula 29 września 2017 at 22:50

      Cieszę się, że nie tylko ja potrafię popatrzeć na tę książkę nie przez pryzmat bezgranicznego uwielbienia, a obiektywnie i z dystansem. 😊 Dziękuję za komentarz! ❤

  • Reply katarzynatuitam 30 września 2017 at 10:36

    A ja na jednej z pierwszych stron zauważyłam… błąd, nie wiem, czy to literówka, czy ktoś (sama autorka, bądź korektor) po prostu nie dostrzegł, że stara, klasyczna radziecka lustrzanka to ZENIT, a nie Zenith 😉 Ale dobra, nie czepiam się 😀 Ja Kasi Tusk nie traktuję jako znawcę tematu, guru fotografii i mistrzyni foto od strony wiedzowo-technicznej, a raczej osobę, która wie, co na zdjęciach wygląda ładnie, jak to pokazać etc., bo uważam, że ma bardzo inspirujący styl, sama czasem trochę z niego czerpię. Książkę zaczęłam czytać wczoraj, sama jestem ciekawa, jak Kasia przedstawi temat, ale wiem, czego mogę się spodziewać – porad, które gdzieś tam już wcześniej przeczytałam, okraszonych ładnymi zdjęciami Kasi. A co do samego wydania, to też uważam, że Elementarz był wydany dużo ładniej 😉
    Super podeszłaś do zrecenzowania książki, świetna, konstruktywna krytyka, ale bez niepotrzebnego hejtu !

    • Reply Ula 1 października 2017 at 14:18

      Bardzo się cieszę, że recenzja przypadła Ci do gustu. 🙂 Ja również nigdy nie traktowałam Kasiu za guru fotografii, lecz mimo wszystko oczekiwałam sporo, bo to jest taki temat, do którego trzeba podejść rzetelnie – zwłaszcza, gdy odbiorcy tak bardzo polegają na zdaniu i wiedzy autora. W tej dziedzinie Kasia przegrała niestety z Natalią Sławek, która dużo precyzyjniej i przystępniej tłumaczy wszelkie sposoby na zrobienie ciekawych zdjęć. Ale to oczywiście tylko moja opinia. 😉
      Serdecznie pozdrawiam! 🙂

    Leave a Reply