Fotografia

Fotomomenty zamknięte w książce x Saal Digital

saal digital

Całkiem niedawno miałam przyjemność testować fotozeszyt od Saal Digital, o którym opinię możecie przeczytać tutaj. Ku mojej radości, otrzymałam od firmy pozytywny feedback oraz zachętę do skorzystania z możliwości przetestowania również najbardziej popularnego produktu – fotoksiążki. Z przyjemnością więc z niej skorzystałam, zwłaszcza że i tak nosiłam się z zamiarem wydrukowania kilku fotografii, z których jestem najbardziej dumna.

Na wstępie musicie wiedzieć, że nie traktuję tych testów jako możliwości darmowego druknięcia swoich fotografii. To jest tylko ubocznym benefitem. Staram się podejść do tego jak najpoważniej i jak najbardziej profesjonalnie. Ta recenzja dotyczy więc fotoksiążki 28-stronnicowej, o wymiarach 15×21 cm, w twardej oprawie bez watowania. Tym razem wybrałam nie papier matowy, choć ogromnie przypadł mi do gustu, a błyszczący, żeby jak najbardziej wiarygodnie ocenić możliwości personalizacji książek oferowane przez Saal Digital.

Jesteście ciekawi, jak prezentuje się starsza siostra fotozeszytu? Klikajcie dalej!

Szybciej się nie da

Zacznę przekornie od narzekania, bo przecież nie może być tak, że produkty od Saal Digital mają same zalety. No więc dostawa. Jak można oszacować, że oczekiwany czas realizacji zamówienia to poniedziałek 18. września, a dostarczyć je w piątek, 15. września! Tak się nie godzi! Gdzie ta niemiecka precyzja i punktualność…?

No, oczywiście, że żartuję. Książkę zamówiłam całe 4 dni wcześniej. To znaczy, że w 4 dni zdołano wydrukować ją, złożyć, oprawić i dostarczyć –  z Niemiec. I tak, jestem przekonana, że jak to w Polsce, ktoś zawsze znajdzie powód do narzekania, ale ja po raz kolejny jestem pod wrażeniem szybkości realizacji zamówienia. Pamiętajcie jednak, że długość oczekiwania rośnie wprost proporcjonalnie do wielkości i objętości książki – jeśli zamówicie 600 stron, to nie oczekujcie, że pracownicy Saal Digital będą pracować dniami i nocami, żeby dostarczyć ją Wam w takim czasie. To nie Polska, tam obowiązują pewne standardy.

A jeśli tak bardzo nie pasuje Wam, że książka miałaby do Was przyjść w dniu, w którym nie będzie Was pod wskazanym adresem to wiedzcie, że DHL dzień wcześniej informuje e-mailem i SMS-em o dostawie i do północy macie czas, by przekierować przesyłkę na inny adres.

Polskiemu narzekaniu mówię więc stanowcze: NIE.

Oprawa

Jak przystało na wielką entuzjastkę wszystkiego, co białe, wybrałam matową oprawę właśnie w tym kolorze i mój zmysł estetyczny wygrał tu ze zmysłem praktycznym, bo chociaż ta biała matowa oprawa naprawdę cieszy oko, tak nie oszukujmy się – po kilku miesiącach na półce zamieni się w coś szaro-burego. Oczywiście być może są tu wśród Was perfekcyjne panie (albo panowie) domu, ale u mnie kurz na półkach to styl życia i będzie tam zalegał zawsze. A przynajmniej do czasu, jak nabawię się przez niego astmy.

Tak więc osobiście poleciłabym Wam coś szarego lub grafitowego. Zresztą aplikacja oferuje tak bogaty wybór opraw, że z pewnością znajdziecie coś dla siebie. Możecie także zamówić opakowanie, w którym Wasza fotoksiążka na pewno sę nie zabrudzi. Do wyboru, do koloru.

Saal Digital daje możliwość wybrania książki z watowaniem (opcja dodatkowo płatna) lub bez watowania. Ja wybrałam tę drugą, a w połączeniu z tymi wymiarami przypomina ona trochę szkolny zeszyt. Mi to nie przeszkadza, a całokształt wygląda bardzo klasycznie i elegancko. Ale gdybym miała dzieci, na wszelki wypadek bym ją przed nimi schowała. 😉

Kolory i papier

O odwzorowaniu kolorów nie mam już co pisać, ponieważ jest ono niezmiennie perfekcyjne. A pamiętajmy, że mój komputer nie grzeszy profesjonalną matrycą, a z lenistwa (znów, a jakże) użyłam zdjęć w gamie kolorów sRGB. Jedyną różnicą, jaką zauważyłam jest to, że na błyszczącym papierze kolory zdają się być bardziej nasycone. Z tego, co się orientuję, taka jest specyfika tego wykończenia. Ja wolę jednak efekt matu.

Co muszę zaznaczyć przede wszystkim, to fakt, że strony tej fotoksiążki są tworzone z bardzo sztywnego papieru. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałam. Gdy pisałam Wam o tym, że trudno pogiąć strony w fotozeszycie, cytując klasyka, nie wiedziałam nic. O przypadkowym pogięciu kartek w przypadku fotoksiążki nie ma mowy. Musielibyście naprawdę bardzo się postarać…

Napiszę bardzo odkrywczo, że powierzchnia papieru się… błyszczy. Nie ma tu żadnych zaskoczeń. Osobiście nie będę się nad nim zachwycać, ponieważ jestem po prostu większą zwolenniczką matowego wykończenia. Na osobną uwagę zasługuje jednak sposób łączenia stron, który wzbudził we mnie ogromne uznanie. Kartki bowiem nie załamują się, nie ma żadnych przeskoków, a fotografie wydrukowane w panoramie nie składają się z dwóch osobnych części. Coś takiego ciężko wytłumaczyć słownie, dlatego zerknijcie na zdjęcia poniżej. Takie rozwiązanie to strzał w dziesiątkę!


Podsumowując, fotoksiążka od Saal Digital to produkt, który z pewnością spełni Wasze oczekiwania (moje spełniła). Jakość wykonania stoi na naprawdę wysokim poziomie i możecie być pewni, że nie otrzymacie żadnego „bubla”. Ja z chęcią zamówię ją ponownie, z jednym tylko zastrzeżeniem – papier na pewno będzie matowy.

Macie w swojej domowej kolekcji fotoksiążki od Saal Digital? Jakie są Wasze opinie?

Ściskam! / U.

saal digital

saal digital

You Might Also Like

  • Pokularna 21 września 2017 at 16:17

    Bardzo fajny pomysł na prezent 🙂 Wygląda bardzo ładnie – może w przyszłości zamówię podobną 🙂

    • Ula 21 września 2017 at 16:39

      Polecam! Naprawdę jest świetna. 🙂